"Już nie mogę się doczekać na kolejną odsłonę Gran Derbi - 35. kolejka ligi hiszpańskiej, 22 kwietnia na Camp Nou. To będzie mecz, który może rozstrzygnąć o tytule mistrza Hiszpanii!
A jeśli dojdzie jeszcze Champions League? Zupełnie mi to nie przeszkadza. Styczeń, miesiąc mało piłkarski, dało się przeżyć dzięki pasjonującym bojom Barcy z Realem w Pucharze Króla!" - pisze w swym felietonie Roman Kołtoń.
Wczoraj, relacjonując Gran Derbi Barcelona - Real na Twitterze, napisałem: "Fajny mecz! Dużo się działo! Warto grać w piłkę, nieprawdaż Jose Mourinho?". Mam przekonanie, że wcześniej to właśnie Portugalczyk "wiązał" swoich piłkarzy, stąd często było tak brzydko i jednostronnie. Tym razem piłka była po stronie graczy, którzy walczyli o swój honor!
Zerknąłem na madrycki dziennik "Marca" i znalazłem tam świetny komentarz, Roberto Palomara pod tytułem "Wreszcie dzielny Madryt". Hiszpan pisze, że wczoraj na Camp Nou Real był dzielny i zasłużył na "Puchar Godności". Autor jednocześnie pyta: "Dlaczego wczoraj tak, a tydzień temu nie? To jest odpowiedź, którą zna tylko i wyłącznie Mourinho". Palomara dodaje: "Piłka nożna jest znacznie prostsza, niż myśli Portugalczyk w obliczu starć z jedenastką Guardioli". Zauważa: "Tym razem piłka była po stronie graczy, dzięki czemu Madryt odzyskał to szaleństwo, które musi towarzyszyć każdej przygodzie".



